Zrobiliśmy nasz pierwszy kurs online! Zapraszamy do kursu: Wykres Gantta w Excelu - https://www.subscribepage.io/gantwexcelu
„Gdybym was zapytał, kto najczęściej trafia na dół drabiny sukcesu, kogo byście wskazali – dawców, biorców czy rewanżystów?”
Takie pytanie zadaje Adam Grant, profesor Wharton Business School, w pierwszych stronach swojej książki „Dawaj i bierz”. Badania wskazują, że dawcy lądują na samym dnie drabiny sukcesu. Kto więc jest na samym szczycie – biorcy czy rewanżyści? Ani jedni, ani drudzy – to znów dawcy. Według badań naukowych, dawcy to zarówno najgorsi jak i najlepsi pracownicy, natomiast biorcy i rewanżyści znajdują miejsce pośrodku drabiny sukcesu.
Ludzie znacząco różnią się od siebie stylem wzajemności, czyli stosunkiem dawania do brania. Na dwóch skrajnych końcach gamy wzajemności są biorcy i dawcy – dwa zupełnie przeciwstawne sobie typy osobowości. Biorcy postrzegają świat jako grę o tron, w której należy przekładać swój interes ponad potrzeby innych. Uważają, że aby odnieść sukces, muszą być lepsi od innych. W drodze na szczyt uciekają się do intensywnej autopromocji oraz podkreślania swojego „ja”, dbając przy tym, aby ich działania zawsze były zauważone i wystawione na pierwszy plan. Słowo biorca nie powinno jednak iść w parze z takimi stwierdzeniami jak bezwzględny, destrukcyjny, powinno kojarzyć nam się ze słowami przezorny, ostrożny. Ludzie ci wierzą, że pokonanie konkurencji i dochodzenie do celu po trupach jest gwarancją sukcesu.

Po drugiej stronie barykady stoją dawcy, którzy są zdecydowaną mniejszością w sferze zawodowej. W przeciwieństwie do biorców przedkładają interes otoczenia ponad własny, wyświadczają przysługi, nie oczekując przy tym bezpośrednio czegoś w zamian. Lecz ta widoczna różnica nie objawia się w ilości pieniędzy przeznaczanych przez te osoby na cele charytatywne czy w stopniu zaangażowania w wolontariat – chodzi o nastawienie do innych ludzi. Biorcy pomagają innym wtedy, kiedy zyski z pomocy znacznie przewyższają straty. U dawców ten proces myślowy wygląda zupełnie inaczej – straty są bagatelizowane na rzecz korzyści dla innych osób. Zdarza się, że dawca kompletnie ignoruje negatywne skutki, jakie generuje poświęcenie dla innych. Co ciekawe, każdy z nas przyjmuje postawę dawcy w stosunku do najbliższych – przyjaciół i rodziny, jednak tylko część decyduje się na ten styl wzajemności w pracy.
Podczas gdy dawcy i biorcy stanowią odpowiednio 25% i 19% społeczeństwa, zdecydowana większość z nas – aż 56% – przyjmuje styl wzajemności znany jako rewanżyzm. Rewanżyści ponad wszystko cenią sobie sprawiedliwość. W relacjach międzyludzkich wyznają zasadę „jeśli ja pomogłam tobie, ty w przyszłości pomożesz mi”, zatem wyświadczane przez nich przysługi mają na celu zebranie plusów, które kiedyś zaprocentują. Ich dewizą jest również „oko za oko, ząb za ząb”, co sprawia, że to właśnie oni wymierzają sprawiedliwość biorcom. Jeśli jesteś rewanżystą, z pewnością dopilnujesz, aby biorca zapłacił „podatek od brania”.
Rewanżyści sprawiają wrażenie idealnego materiału na zajęcie najwyższego miejsca w hierarchii sukcesu, jednak według statystyk to dawcy zarabiają najwięcej, najszybciej awansują, nawiązują najwięcej znajomości i przyjaźni oraz w wielu przypadkach mają najlepsze średnie na studiach. Jak to się dzieje, że pozycja, która jest z pozoru tak stratna, przynosi tak ogromne korzyści? O ile biorca często zmienia środowisko w arenę zażartej rywalizacji, dawca w zespole jest pierwszą iskrą eksplozji hojności. Pozytywna energia, jaką wnosi do zespołu powoduje, że nawyk szczodrości staje się zaraźliwy, rozprzestrzenia się po całym jego środowisku i zachęca rewanżystów oraz biorców do dawania. Dawcy zdobywają wpływy w społeczeństwie przez prestiż i szacunek, nie dominację. Doskonale znają się na ludziach i łatwiej odgadują ich myśli i uczucia, co pozwala im budować niesamowicie rozległe sieci kontaktów. Najważniejsze jest jednak to, że rozmawiając z dawcą, wiesz, że ma dobre intencje – właśnie to sprawia, że społeczeństwo ich wprost uwielbia, jest to pewnego rodzaju magnetyzm.

Skoro na pierwszy rzut oka dawca wygląda na model człowieka idealnego, dlaczego ta sama siła, która jednych ciągnie na szczyt, drugich sprowadza na manowce? Jeśli są zarówno najlepszymi, jak i najgorszymi pracownikami, na czym polega tak duża rozbieżność w płaszczyźnie osiągania sukcesu? Wyróżnia się dwa rodzaje dawców. Dawcy czysto bezinteresowni, którzy udzielają pomocy swoim kosztem, spadają na sam dół drabiny sukcesu. Ten toksyczny rodzaj altruizmu nierzadko zbiera żniwa w postaci poczucia wypalenia i pogorszenia wydajności pracy. Dawcy, którym się powodzi posiadają tzw. „napęd hybrydowy” – oprócz troski o innych na tym samym szczeblu w ich hierarchii ważności stoi ich własne dobro. Mimo że dorównują biorcom w pragnieniu władzy oraz spełnienia zawodowego, w takim samym stopniu pragną dobra innych. Łączą zatem dwa różne rodzaje motywacji, aby dojść do celu, ale nie po trupach. Synkretyzm tych dwóch motywacji Adam Grant w swojej książce nazywa „dwuinteresownością”.

To, co wydaje mi się najbardziej zaskakujące w profilu psychologicznym dawców jest sposób bycia przywódcą. Jako liderzy, dawcy zupełnie inaczej postr