Być jak Elon. Elon Musk i jego etyka pracy.


Postać Elona Muska

Elon Musk to jedna z najbardziej popularnych osób na świecie ostatniego czasu. Założę się, że większości z Was nie trzeba przybliżać jego osiągnięć i życiorysu. Choć jest miliarderem, swojej popularności nie zawdzięcza posiadanej fortunie, tylko swojej pracy i jej efektom. Założyciel PayPala, pomysłodawca Hyperloop, obecnie jest dyrektorem generalnym dwóch dynamicznie rozwijających się firm: Tesli i SpaceX. Co więcej, w ramach swojej misji ratowania świata, oprócz wysyłania rakiet w kosmos i budowy elektrycznych pojazdów, Musk założył i prowadzi firmę The Boring Company. Jej celem jest drążenie tuneli komunikacyjnych pod miastami, co miałoby zlikwidować problem dużego ruchu komunikacyjnego w wielkich aglomeracjach.

Można podziwiać Elona Muska pod każdym względem. Cały świat obserwuje jego sukcesy, np. w ostatnich miesiącach SpaceX z powodzeniem wysłało w kosmos najcięższą z będących obecnie w użytku rakietę Falcon Heavy, Tesla zaprezentowała nowy model samochodu Roadster osiągający setkę w niecałe dwie sekundy oraz mający zasięg niemal tysiąca kilometrów na jednym ładowaniu, zaprezentowano również elektrycznego tira Semi oraz The Boring Company zebrało dziesięć milionów dolarów na swój rozwój ze sprzedaży polecanych przez Musk’a miotaczy ognia.

Pozostaje pytanie, co trzeba robić, aby być jak Elon. Niewiele osób zdaje sobie sprawę, jak ten wizjoner pracuje, organizuje swój czas, zarządza ludźmi oraz jak ten niezwykły styl pracy prezentuje się z perspektywy status quo. W tym artykule chciałbym przybliżyć sposób pracy i nawyki iron mana, za jakiego uważa się Elona Muska.

Styl pracy

Na początku przypomnę fakt: Elon Musk prowadzi równolegle dwie duże firmy. Swój czas w każdej z nich angażuje głównie na sprawy techniczne. W jednym z wywiadów powiedział, że 80% jego czasu w firmie to czas spędzony z inżynierami. Zatem ile godzin liczy jego tydzień pracy?

Przy każdemu dobrze znanym 40-godzinnym tygodniu pracy (pięć dni w tygodniu), Musk wyrabia średnio 80-90 godzin, a w tych „gorących” momentach, np. premiery pojazdu czy startu rakiety lub gdy firma chyliła się ku upadkowi, nawet do 100 godzin tygodniowo, cały czas pracując siedem dni w tygodniu.

Można powiedzieć, że 40-45 godzin tygodniowo poświęconych na jedną z dwóch firm to czas wystarczający na ogarnięcie spraw dyrektora generalnego. Nie w przypadku Elona i jego firm. 100 godzin pracy tygodniowo to maksimum, lecz nadal za mało czasu dla Musk’a na satysfakcjonujący postęp pracy. Dlatego praktykując taki tydzień pracy i żonglując firmami, Musk opanował do perfekcji umiejętność grupowania zadań, polegającą na łączeniu takich czynności ze sobą, których wykonywanie nie przeszkadza sobie wzajemnie.

Zwykły multitasking prawie zawsze jest odradzany ze względu na to, że niszczy on naszą produktywność. Mówi się, że będziemy bardziej efektywni, zajmując się jedną rzeczą, niż skacząc od jednej do drugiej w tym samym czasie. Musk rozwija tę zasadę: jeśli z odpowiednich zadań stworzymy grupę, możemy te zadania wykonywać w jednym czasie. Przykład: zamiast zrobić sobie przerwę na lunch, można zjeść, w tym samym czasie zapoznając się z oczekującymi dokumentami, lub jadąc do pracy samochodem, załatwiać sprawy przez telefon z zestawem głośnomówiącym. Główna zasada w takim grupowaniu to nie tracić czasu na robienie rzeczy osobno, jeśli nasza uwaga może być podzielona między kilka zadań bez utraty efektywności. Takie grupowanie zadań może być mylone z tak zwanym batchingiem (z ang. grupowanie, element metody Getting Things Done), jednak w przeciwieństwie do niego, w grupie mogą się znajdować zadania niezwiązane ze sobą, a dające się wykonać jednocześnie.

Musk zawzięcie stosował grupowanie jeszcze przed pracą w Tesli czy SpaceX. Tworząc swój pierwszy start-up, Zip2, do takiego stopnia grupował zadania, że programował niemalże bez przerw. Gdy Zip2 zatrudniło dodatkowych programistów oraz wynajęło biuro, Musk spał przy swoim biurku, zostawiając kartkę dla pierwszej osoby z rana, żeby go obudziła.

Podczas jednego z wywiadów, Musk zażartował, że odpisywanie na e-maile to jego główna kompetencja. Przyznał również, że ogromną rolę w jego zarządzaniu odgrywa telefon i rzeczy, które ma dzięki niemu pod ręką. Elon korzysta z niego, kiedy tylko może, łącznie z tym, że chwali się swoją podzielną uwagą na przykładzie spędzania czasu z piątką swoich dzieci i odpisywaniu na e-maile. O ile zapewne znajdzie się rzesza przeciwników nieprzerwanej pracy na smartfonie, jaką stosuje Musk, o tyle można wysnuć wniosek, że telefony w dużym stopniu przyczyniają się do naszej produktywności. Nie tylko e-mail, ale również inne media komunikacji i aplikacje usprawniają naszą pracę. Jeśli ktoś chciałby zastanowić się nad swoim stylem pracy po tym artykule, to proponuje zacząć od własnego telefonu, który przez cały dzień mamy przy sobie. Czy może jest jakaś funkcjonalność, z której nie korzystamy, aplikacje, które ułatwiłyby nam pracę?

Praca w wymiarze jedenastu lub dwunastu godzin dziennie (a czasami czternastu), daje niewiele czasu na czynności niezwiązane z pracą. Załóżmy opcję najtrudniejszą do wyobrażenia. Po czternastu godzinnym dniu pracy zostaje nam dziesięć godzin na sen, dom, rodzinę, siebie, obowiązki związane z tym wszystkim. Nie da się wszystkiego pogodzić. Trzeba przyznać, że Elonowi o tyle łatwiej opanować to wszystko, ponieważ jego majątek pozwala mu na niezajmowanie się domem i obowiązkami związanymi z dziećmi. Miliarder nie musi gotować, robić zakupów czy zawozić dzieci do szkoły.

Bycie prezesem dwóch dynamicznie rozwijających się firm nie daje chwili oddechu. Przy tylu obowiązkach należy jak najefektywniej zaplanować swój czas. Aby załatwić wszystkie sprawy (lub jak największą ich ilość), tydzień Musk’a rozpoczyna się w Los Angeles w siedzibie SpaceX, by we wtorek i środę pracować w San Francisco w siedzibie Tesli, następnie w czwartek wraca do LA do SpaceX, a piątek dzieli między SpaceX i Teslę, której biuro projektowe jest zaraz obok siedziby głównej SpaceX. Musk jest przykładem człowieka, którego harmonogram nie pozwala tracić czasu na dojazdy, lecz sprawia, że praca jest tam, gdzie on.

Jak można wytrzymać taki czas pracy przez kilka lat z rzędu? Elon Musk stosuje dwie używki. Pierwszą używką jest kofeina. Musk podczas swojego dnia pracy potrafił wypić do ośmiu puszek coca-coli diet i kilka kubków kawy (nie mam na ten temat danych ile obecnie).  Drugą używką, jak mówi, jest chęć ratowania świata. Kolonizacja kosmosu, auta elektryczne, walka z globalnym ociepleniem i szeregi innowacji — Elon Musk kocha to, co robi. Kocha to do tego stopnia, że pracuje niemal non-stop. Steve Jobs powiedział „You’ve got to find what you love. […] So keep looking until you find it. Don’t settle” (Musisz znaleźć to, co kochasz. Więc nie przestawaj szukać, dopóki tego nie znajdziesz). Elon Musk jest kolejnym przykładem, z którego możemy czerpać inspirację, aby szukać naszej własnej pasji.

2

Być jak Elon

Być jak Elon? Pracować 11-12 godzin dziennie. Pozostaje kwestia, czy da się tak pracować na dłuższą metę. Patrząc na Elona, da się, jednak trzeba mieć świadomość, że wypracowanie nawyku pracy po kilkanaście godzin dziennie napotyka na swojej drodze trzy bariery.

Pierwsza z barier to bariera biologiczna.

Każdy z nas w ciągu dnia oprócz pracy zajmuje się wieloma różnymi rzeczami, oprócz obowiązków są wśród nich czynności, które lubimy i takie, które nas odprężają. Kwestia biologii dotyczy relaksu i stresu. Podczas pracy w naszym ciele jest wytwarzany hormon stresu, czyli kortyzol. Nadmiar kortyzolu źle wpływa na nasz organizm, osłabia on układ odpornościowy, przyprawia o bóle głowy, bezsenność oraz długotrwałe skurcze mięśni.

Większość osób przyzna rację, że ciężej jest pracować cały dzień i do późnych godzin w nocy, niż po całym dniu pracy pójść na imprezę i bawić się na niej do rana. To za sprawą wytwarzanego hormonu relaksu towarzyszącemu przyjemnym dla nas czynnościom, takim jak imprezy, kino, gotowanie, jedzenie, a nawet prokrastynacja. Mowa o serotoninie, naszym naturalnym antydepresancie. Serotonina zwalcza nadmiar kortyzolu w naszym ciele, pozwala nam się odprężyć i ułatwia zasypianie.

Pracując 100 godzin tygodniowo, trzeba być przygotowanym na ocean kortyzolu. Najlepiej, jeśli w pracy czujesz się swobodnie, wręcz komfortowo, jak na imprezie. Jeśli kochasz to, co robisz, praca sprawia Ci przyjemność, a co za tym idzie, mniej się stresujesz, łatwiej jest Ci pracować po godzinach.

Następną barierą jest ergonomia.

Nie da się bez przerwy pracować. Nikt z nas nie jest maszyną. Natomiast żeby być najbardziej efektywnym, musimy zadbać o nasze zdrowie. Im lepiej będziemy się czuć, tym lepiej będziemy pracować.

Dlatego warto jest od czasu do czasu zorganizować sobie krótką „przerwę”. Nie bez powodu przerwa jest w cudzysłowie, jeżeli np. zajmujemy się czymś, co niekoniecznie nas interesuje w danej chwili, możemy się oderwać na chwilę do czegoś, co jest dla nas dużo bardziej pociągające, lub zjeść posiłek sprawdzając skrzynkę pocztową i zajmując się jakimś prostym zadaniem.

Nie utrzymamy dobrej formy bez zdrowej diety. Obowiązkowym punktem jest picie wody. Zbyt mała ilość wody może powodować szybsze wystąpienie uczucia zmęczenia. Dodatkowo dla osób pracujących przy biurku, picie wody zmusza do przerw na wstanie za potrzebą, a wstawanie od biurka na krótkie momenty może wydłużyć czas pracy. Uzupełnieniem zdrowej diety jest aktywność fizyczna, poprawiająca naszą codzienną efektywność.

Ostatnim punktem jest sen. Sen nie może być bagatelizowany. Nie ma na świecie napoju czy suplementu, który zastąpiłby sen. Zmęczenie związane z małą ilością snu nie postępuje liniowo, tylko wykładniczo — każda kolejna zarwana noc to o wiele większe zmęczenie. Musk mówi, że średnio na dzień śpi sześć godzin. Kładzie się przed pierwszą i o siódmej rano dzwoni budzik. Siedem dni w tygodniu.  Przynajmniej sześć godzin snu w nocy to podstawa produktywności na następny dzień.

Ostatnią barierą jest bariera psychologiczna.

Mimo że praca może być ciekawa dla nas, napotkamy w niej wiele zadań do wykonania. Niektóre mogą być dla nas nudne, przez co albo będziemy je odwlekać na ostatnią chwilę, albo będziemy je robić dwa razy dłużej niż ktoś nimi zainteresowany.

Jeśli jesteś koordynatorem lub dyrektorem generalnym, deleguj zadania, których nie lubisz. Natomiast jeżeli nie możesz danego zadania zlecić komuś innemu, musisz się niestety przemóc. Warto zastanowić się, czy nie da się zautomatyzować zadań, które nas średnio interesują. Jeśli i to jest niemożliwe, pomyślmy o naszym generalnym celu, misji, dajmy sobie powód, dla którego warto jest to szybko zrobić. Kiedyś, szukając motywacji w internecie, trafiłem na inspirujący cytat Jima Watkinsa, który pasuje do kontekstu: „The river cuts through rock not because of its power, but because of its persistence” (Rzeka nie przedziera się przez kamienie dzięki swojej sile, lecz dzięki swojemu uporowi).

Bariera psychologiczna posiada także drugi aspekt. Dotyczy to naszego życia poza pracą. Przy kilkunastu godzinach pracy nie zostaje praktycznie nic na relacje towarzyskie, rodzinę, znajomych. Można to obrócić w żart: trójkąt sen-praca-życie — wybierz dwa. Aby nabyć nawyk długich godzin pracy, należy być niestety, gotowym na pewne poświęcenia.

Czy jest to tego warte? Czy być jak Elon?

3

Długie godziny pracy, grupowanie zadań, umiejętność gospodarowania czasem oraz pasja to tylko kilka słów określających etykę pracy Elona, dzięki której osiąga wielkie rzeczy. W zależności od nas samych możemy zdecydować i przyjąć ten styl jako przepis na efektywność lub spróbować stworzyć własny, niemniej skuteczny.

Ciąg dalszy w następnym artykule: „Być jak Elon. Zarządzanie Elona Muska”.

Źródła:


2 komentarze do “Być jak Elon. Elon Musk i jego etyka pracy.

  1. Trzeba być prawdziwym mistrzem żeby być jak Elon 🙂 Staram się, choć zamiast dążyć do 100% poziomu Muska wolę inspirować się jego etyką i stworzyć własny, nie mniej efektywny styl pracy. Dzięki za komentarz Łukasz! 🙂

Dodaj komentarz